czwartek, 13 sierpnia 2015
"Jeżeli chcesz narysować ptaka, musisz stać się ptakiem"
Wakacje się kończą, znajomi wracają z długich podróży, a ja odbywam ostatnie przejażdżki rowerowe. Wszystko co dobre, szybko się kończy. Tegoroczne wakacje były dla mnie zupełnie nową przygodą. Jak dotąd, każda letnia przerwa wyglądała podobnie, ale nie tym razem. W tym roku wyjechałam na obóz językowy do Olsztyna. Spędziłam tam dwa tygodnie na nauce języka francuskiego, wraz z kolegami i koleżankami z Rumunii. Języka uczyli nas nauczyciele z Francji, a dokładniej z Bretanii. Była to czwórka bardzo przemiłych ludzi o wielkim sercu i wyobraźni. Nie tylko nauka francuskiego wypełniała nasz plan dnia. Często wychodziliśmy na miasto, aby zwiedzać je za pomocą licznych i interesujących animacji, które przygotowali nam animatorzy, również pochodzący z Francji. Można więc powiedzieć, że rano uczyliśmy się pod okiem kreatywnych nauczycieli, po południu udawaliśmy się na animacje z wiecznie uśmiechniętymi animatorami o niezmierzonej energii, a wieczorami tworzyliśmy razem z kolegami z zagranicy kamishibai. Zapytacie czym jest owe kamishibai? Już tłumaczę. Jest to tradycyjna japońska sztuka opowiadania historii za pomocą ilustracji wykonanych na papierowych planszach. Owe plansze wsuwa się do małego, drewnianego parawanu, zwanego butai. Sztuki kamisibai uczyła nas pewna wybitna postać, dla której kamishibai jest drugim światem, a może nawet tym pierwszym? Osobą tą była Anais, która od jakiegoś już czasu zamieszkuje w Polsce i ku memu zdziwieniu, dosyć dobrze potrafi porozumiewać się właśnie w tym języku. Anais jest wspaniałą aktorką, która ze zwykłych ilustracji, potrafi uczynić tak wciągającą i niezwykłą historię. Dzięki Anais, nauczyłam się, że nigdy nie jest się zbyt starym aby marzyć. Śmiało przyrównała bym ją do profesora Ambrożego Kleksa. Pani Anais jest prawdziwą czarodziejką, która pokazała nam, jak niezwykła jest siła wyobraźni, jak kolorowe i słodkie są obłoki, kiedy potrafimy w nich bujać, a także objadać się nimi do syta. Wszyscy obozowicze zostali podzieleni w grupy, góra czteroosobowe. W dzień przed wyjazdem, każda grupa zaprezentowała swój własny, mały spektakl kamihibai. Dwa tygodnie, które spędziłam na obozie, to był najpiękniejszy czas, jaki przeżyłam w ciągu tych wakacji, a może i całego roku. Poznałam wielu fantastycznych i wybitnych ludzi, nowych znajomych i przyjaciół z Polski, Rumuni i oczywiście Francji. Dostałam nawet mały upominek od koleżanki z Rumunii, delikatny, ozdobny talerzyk z podobizną Wlada Palownika. Z perspektywy czasu, kiedy wspominam obozowe przygody, serce mi pęka na myśl, że to wszystko już dawno się skończyło, ale z drugiej strony raduje się cała moja dusza, ponieważ wspaniały jest już sam fakt, że udało mi się przeżyć wspaniałą i niezapomnianą na wieki przygodę. Tutaj możecie zobaczyć wiele ciekawych zdjęć z dwóch tygodni naszego obozu, zachęcam do obejrzenia :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz