Pod ścianą zmartwień
Nad ścianą zmartwień wiszą szare chmury.
Dookoła ciągną się brudne, czarne mury.
Nie chcę już walczyć, rękoma problemów do krwi rozdrapywać.
Na wypalonej trawie się ułożę, będę leżeć,śnić, odpoczywać.
Spadnie na mnie deszcz z mych wspomnień starych.
Wiatr utraconych marzeń, zdmuchnie pościel z pyłów szarych.
Tak więc pod ścianą zmartwień będę wypoczywać.
Jak kamień przez wieki się nie ruszę, nie będę się wychylać.
Zaklęte w mej kamiennej piersi, zardzewiałe serce,
Już nie krwawi, nie ucieka, nie poddaje się udręce.
Gaśnie bardzo wolno i cicho, spokojnie w swej marności.
Pod ścianą zmartwień samotnie niknie, wciąż obracając się w pył nicości.
Dookoła ciągną się brudne, czarne mury.
Nie chcę już walczyć, rękoma problemów do krwi rozdrapywać.
Na wypalonej trawie się ułożę, będę leżeć,śnić, odpoczywać.
Spadnie na mnie deszcz z mych wspomnień starych.
Wiatr utraconych marzeń, zdmuchnie pościel z pyłów szarych.
Tak więc pod ścianą zmartwień będę wypoczywać.
Jak kamień przez wieki się nie ruszę, nie będę się wychylać.
Zaklęte w mej kamiennej piersi, zardzewiałe serce,
Już nie krwawi, nie ucieka, nie poddaje się udręce.
Gaśnie bardzo wolno i cicho, spokojnie w swej marności.
Pod ścianą zmartwień samotnie niknie, wciąż obracając się w pył nicości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz