Nie mam dzisiaj głowy żeby pisać dłużej, rozwodzić się nad przeszłością lub przyszłością... Ani też nad teraźniejszością. Choć to nie znaczy, że nic nie napiszę... Dzisiaj coś napiszę, ale trochę inaczej.
Z góry mi dano
Czuwa nade mną kostucha,
Co cierpliwie bicia mego serca słucha.
Z paszczy gniewem czystym zionie
A w jej oczach nienawiść płonie.
Wstaje razem ze mną rano.
Jest przyjaciółką, którą z góry mi dano.
Razem przeglądamy się w toni codzienności,
Szukając w mroku, złudnej namiastki miłości.
Weny niby nie ma, ale jednak jest. Szkoda tylko, że jest to smutna wena.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz