poniedziałek, 1 czerwca 2015

Oj dłuuuuugo mnie tu nie było...

Oj długo mnie tu nie było. Cóż... Masa problemów, masa zmartwień i jeszcze większa masa NAUUUKI. Życie przeciętnego nastolatka w szkole średniej jest po części nudne, a po części szalone i ekscytujące (jeżeli rajd po parkingu galerii handlowej, w wózku sklepowym, jest ekscytujący :d) Zależy jak kto patrzy. Jedni mogą powiedzieć, że ich życie przynosi im co dnia coś nowego i zapadającego w pamięć. Inni natomiast mogą narzekać na monotonność i flegmatyczność, którą notorycznie odczuwają w swoim młodzieńczym życiu. Wydaje mi się, że mogę z czystym sumieniem zaliczyć się do ludzi, którzy czerpią z życia garściami. Właściwie dopiero od niedawna moje życiowe zawirowania i wybryki uspokoiły się. Jestem człowiekiem, który nie potrafi usiedzieć w miejscu, bo cóż mamy z życia, które tak szybko przemija, kiedy nie ruszamy naszych szanownych, czterech liter z miejsca i tylko narzekamy, że mamy już te np. siedemnaście wiosen, a nie przeżyliśmy jakiejś wspaniałej przygody. Chociaż w tym punkcie chętnie bym się zatrzymała. Wspaniałe przeżycia mogą być różnie widziane, różnie interpretowane. Dla mnie wspaniałą przygodą, czy przeżyciem jest np. wypad z ekipą przyjaciół za miasto, do lasu, czy choćby na rolki do pobliskiego parku. Moja najwspanialsza przygoda miała miejsce na Gęsiej Górze nieopodal lasu "Bażantarnia" w zeszłoroczne wakacje. Niby nie było to coś wielkiego, ale według mnie to był wspaniały dzień. Wcześnie rano z ekipą przyjaciół wyruszyliśmy rowerami na Gęsią Górę. Każdy miał ze sobą plecak pełen prowiantu. Chłopacy zapakowane mieli kiełbaski, chleb, picie, zupki "chińskie". Adam natomiast, plecak wypchany miał starymi numerami Gazety Elbląskiej, a w drugiej przegrodzie leżał spakowany krzemień, malutki garneczek i do połowy pełna paczka zapałek. Z takim "arsenałem" wyruszyliśmy w podróż. Jechało się ciężko, ponieważ to był jeden z tych wakacyjnych dni, kiedy nawet ptakom nie chciało się śpiewać z powodu bardzo wysokiej temperatury. Uściślając byłam tam jedyną dziewczyną. Jechałam ze wszystkich najwolniej, a i tak dawałam z siebie wszystko, wylewając siódme poty. Trasa, którą się poruszaliśmy była trudna, ale krótka. Prosto, prosto,w lewo, pod górkę, prosto, pod górkę, z górki i kolejny raz pod górkę już do końca. Jechaliśmy koło czterdziestu minut. Kiedy dotarliśmy na miejsce, ławki i palenisko były puste. Rozgościliśmy się na jednej z ławek rozpakowując prowiant i sprzęt do rozpalenia ogniska na prowizorycznym stole, wykonanym z bali drzewnych i kilku desek. Gęsia Góra nie należy do tych gór, które faktycznie są górami, z którymi trzeba się nieźle namęczyć, żeby je zdobyć.Wręcz przeciwnie. Potocznie zwana Gęsia Góra, jest w rzeczywistości wzniesieniem o wysokości 69,8 m n.p.m na Wysoczyźnie Elbląskiej. Ze wzniesienia tego można podziwiać przepiękną panoramę Elbląga. Najpiękniej wygląda ona w chwili, kiedy zachodzące słońce oblewa miasto swoim wiśniowym urokiem... Ale to już inna bajka. A więc wracając do opowieści... Rozpakowaliśmy zawartość naszych plecaków na stół, przeliczyliśmy kiełbaski, bochenki chleba i podpałkę (ekhm... Gazetę Elbląską), po czym sprawnie ustaliliśmy plan działania. Karol i Michał poszli do lasu po gałęzie na rozpałkę, a ja z Adamem zostaliśmy przy stole, czekając na resztę rozpałki. Można powiedzieć, że dzień zeszedł nam na gawędach, jedzeniu kiełbasek i zupkach "chińskich"ugotowanych na ognisku , które Adam rozpalił krzemieniem. To był wspaniały, długi dzień spędzony na świeżym powietrzu z najlepszą ekipą, jaką kiedykolwiek miałam. Wróciliśmy do domu późnym wieczorem, gdy nad miastem rozciągał się już zmierzch. Kiedy dzisiaj wspominam ten dzień, nadal czuję zapach dymu z ogniska, którym przesiąknęły moje ubrania i włosy. Czuję także ten letni zapach i bryzę na policzkach... Wciąż wiatr rozwiewa mi końcówki włosów. Żadne słowa nie opiszą tamtych wspaniałych chwil w gronie przyjaciół. Takie chwile są warte zapamiętania. Bo to dzięki nim, czujemy radość z życia i chcemy czerpać z niego jak najwięcej. Kiedy potrafimy cieszyć się z takich wspomnień, czy też przeżyć, to życie przestaje być nudne i monotonne. Cieszę się, że mam dookoła siebie ludzi, którzy sprawiają, że codziennie się uśmiecham. Wam również życzę takich wspaniałych ludzi, ale przede wszystkim ekscytujących wakacji (są już tak blisko :D) i niezapomnianych przygód.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz